photo
Wybaczyć Ameryce! Czyli co Stany Zjednoczone dały światu? - Dinesh D'Souza
Producent: Fijor Publishing
Tytuł: Wybaczyć Ameryce! Czyli co Stany Zjednoczone dały światu? - Dinesh D'SouzaAutor: Dinesh D'SouzaKategoria: HistoriaOryginalny tytuł: America: Imagine a World without HerTłumaczenie: Joanna i Krzysztof ZuberowieISBN: 978-83-64599-17-0Strony: 320 Przedstawiamy polskiemu Czytelnikowi amerykański bestseller, którego autor stara się odpowiedzieć na pytanie: Co się dzieje z Ameryką?Czy ten niekwestionowany lider gospodarczy, polityczny i militarny jest nadal pionierem światowego postępu?Czy przypadkiem rola ta nie została ostatnio zakwestionowana?A może Ameryka, rozumiana rzecz jasna jako Stany Zjednoczone, przeżywa swój zmierzch?Na podstawie tej pasjonującej książki powstał nominowany do Oskara film dokumentalny „America: Imagine the World Without Her”. A może było odwrotnie? Kto to wie? Wstęp ( ) W 1987 roku Ronald Reagan stojąc przed Bramą Brandenburską wezwał przywódcę Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego: „Panie Gorbaczow, niech pan zniszczy ten mur”. Świat dzielił się wtedy na dwie skrajnie odmienne politycznie półkule – kolektywny Wschód z Rosją i Chinami na czele oraz kapitalistyczną Amerykę na Zachodzie. Ów podział był oczywisty. Co więcej Stany Zjednoczone pełniły wówczas rolę swego rodzaju strażnika wolności aktywnie promując model amerykański i sprzeciwiając się wszelkim przejawom łamania naturalnych praw człowieka na całym świecie. To Ameryce w dużej mierze zawdzięczamy upadek Związku Radzieckiego i oswobodzenie narodów Europy Wschodniej. Trzy dekady później polityczny krajobraz kuli ziemskiej prezentuje się zupełnie inaczej. Rosja i Chiny, choć niewątpliwie pozostają krajami totalitarnymi, otwierają się gospodarczo na świat, podczas gdy Ameryka powoli, lecz konsekwentnie podąża w stronę socjalizmu. Dziś Ameryka nie ciągnie Europy w górę; dziś Europa ciągnie Amerykę w dół. Europejskie systemy zdrowotne i emerytalne dające obywatelom złudne poczucie bezpieczeństwa w Ameryce stawia się obecnie jako – o ironio – wzory do naśladowania. Jak wiele może zmienić się przez niespełna trzydzieści lat. Skoro zmiany te nastąpiły w ciągu zaledwie jednego pokolenia, nie są trwałe i z pewnością łatwo je odwrócić, czyż nie? Niestety prawda wygląda znacznie gorzej. Kolektywizacja gospodarki amerykańskiej nie rozpoczęła się po odejściu Reagana, ale na długo przed jego rządami. Nowy Ład wprowadzony przez Franklina Delano Roosevelta po wielkim kryzysie z lat trzydziestych dał początek interwencjonizmowi państwowemu w skali wcześniej w Ameryce niespotykanej. W czasie drugiej wojny światowej, powołując się na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa kraju, Roosevelt zasadniczo rozszerzył zakres działań rządu federalnego. Po wojnie nikt jednak odebranych swobód Amerykanom nie zwrócił. Dwie dekady później Lyndon Johnson próbując budować tak zwane Wielkie Społeczeństwo wprowadził w życie mocno lewicowe programy walki z ubóstwem, które zakładały masową redystrybucje podatków. Można powiedzieć, że od wczesnych lat XX wieku, po dziś dzień Stany Zjednoczone stopniowo odchodzą od idei kapitalizmu na rzecz promowania sprawiedliwości społecznej. Wyjątek stanowiła wspomniana wyżej era Reagana, którą patrząc z perspektywy czasu należy chyba uznać za spontaniczną konwulsję umierającej wolności. Amerykę zbudowano w oparciu o ideały indywidualizmu i wolności. Bardzo istotnym czynnikiem, który w dużej mierze utorował ku temu drogę, było coś, co autor książki nazywa „duchem imigrantów”. Warto przypomnieć jakiego typu ludzie w XVIII wieku zasiedlał Amerykę. Bilet w jedną stronę na rejs do Nowego Świata kosztował równowartość rocznych zarobków przeciętnego Europejczyka. Ludzie stawiali na szali całe swoje dotychczasowe życie, często opuszczali rodziny i wydawali wszystkie oszczędności, by wypłynąć do kraju, którego język i obyczaje były im zupełnie obce. Nie mieli pojęcia co tam zastaną; czy w ogóle znajdą pracę, a jeśli tak to jaką. O ubezpieczeniach nie było nawet mowy. A jednak decydowali się na to. Skoro Amerykę budowali ludzie gotowi do takich poświęceń, trudno się dziwić, że w tak krótkim czasie stała się światowym supermocarstwem. Dziś wydaje się to nie do pomyślenia. Minęło kilka pokoleń, zapanował powszechny dobrobyt (w Stanach Zjednoczonych praktycznie nie ma ubóstwa absolutnego, tylko relatywne) i obecnie jedyni imigranci to ci nielegalni z Meksyku, o których głosy kolejnymi obietnicami ochoczo zabiegają Demokraci. Z arytmetyki demokracji wynika, że w najbliższych latach to oni przesądzać będą o wynikach wyborów. W takich okolicznościach Republikanie, chociaż początkowo niechętni, ostatecznie również zaczęli łasić się do nielegalnych imigrantów. Przykład ten ilustruje, jak demokracja prowadzi do zacierania się różnic między partiami – z czasem interes polityczny oraz żądza władzy i korzyści wiążących się z jej sprawowaniem górują nad ideałami i przekonaniami, a w rezultacie postulaty programowe zbliżają się do poglądów opinii publicznej prezentowanych w sondażach. Nawet w tak kapitalistycznym społeczeństwie jak Amerykani
Sklep: ksiegibarneja.pl
Cena: 39.00 PLN
Przejdź do sklepu