Bóg Biznes Bogactwo - Adrian Koczy
Producent: Absolutnie Fantastycznie
Choć książka Adriana Koczego nie jest poradnikiem ani podręcznikiem, warto jednak poświęcić czas na zaznajomienie się z nią. Dlaczego? Ponieważ ta napisana w prosty, a jednocześnie niebanalny sposób historia życia autora, jego perypetii zarówno osobistych, jak i biznesowych może posłużyć jako inspiracja dla czytelnika. Jest to opowieść o zwyczajnym człowieku, bez szczególnego wykształcenia, któremu udało się osiągnąć o wiele więcej niż mógł się spodziewać. Adrian Koczy udowadnia, że Bóg, biznes oraz bogactwo mogą iść ze sobą w parze. Na przykładzie jego historii widać, że pragnienie rozwoju i poszerzanie horyzontów zawsze przynoszą owoce, zaś niemal każde niepowodzenie można przekuć w sukces. Sam autor twierdzi, że popełnił w życiu wiele błędów, jednak nie one same są ważne, lecz lekcje, jakie z nich wyciągnął. „Na kartach tej książki opowiem o tym, co mnie w życiu spotkało, oczywiście bez zbędnego ekshibicjonizmu, akurat tyle ile mi się będzie chciało i prawie wszystko to będzie prawda. Nie jest to podręcznik ani poradnik, więc nie szukajcie tu gotowych rozwiązań, które można żywcem przenieść do swojego życia. Jeżeli będziecie czegokolwiek szukać to szukajcie inspiracji wynikającej z faktu, że zupełnie zwykły chłopak zrobił coś, co nie udało się ludziom o wiele mądrzejszym od niego. Uprzedzam, że tok narracji może być odrobinę chaotyczny, bo nie mam doświadczenia w pisaniu dłuższych tekstów, więc czasem mogę się zapętlić, ogólnie jak siebie obserwuję to zdarza mi się dostrzegać u siebie objawy idiotyzmu zwłaszcza z wieczora (parafraza cytatu z klasyka literatury, kto zgadnie którego?). Przygotujcie się na jazdę bez trzymanki, bo już sam tytuł tego, co trzymacie w ręku zdaje się łączyć to czego w naszym patriotyczno – katolickim rozumieniu połączyć się nie da: Boga, biznes i bogactwo. Czy to możliwe, aby Bóg aprobował biznes i bogactwo? A ucho igielne ?”. Wstęp Pracują dla mnie pieniądze i nie są to moje pieniądze. Pożyczył mi bank. Być może ten, w którym trzymacie swoje oszczędności. Bank płaci Wam za to około 5÷6% rocznie ja płacę za nie około 8÷13% obracam nimi i otrzymuję jakieś 100% lub lepiej po odliczeniu wszystkich kosztów w stosunku rocznym. Dodam, że mam sporo czasu dla siebie, a do pracy przychodzę na godzinę 8 z minutami tylko dlatego że muszę odwieźć córkę do szkoły, kończę około 15.00 bo muszę odebrać syna z przedszkola. Gdyby nie to mógłbym właściwie zostać w domu lub przyjść do biura np. na 12.00. Nie skończyłem żadnej prestiżowej uczelni ekonomicznej, a moje formalne wykształcenie zamknęło się maturą w szkole wieczorowej dla pracujących pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Rozpoczynałem wprawdzie dwa razy studia raz na ekonomii, a drugi raz na teologii, ale po roku uznawałem za każdym razem,że to nie jest to, „co tygrysy lubią najbardziej”. Moją przygodę z biznesem rozpocząłem prawie 10 lat temuod długopisu, kartki papieru i starego FSO 1500, od tego czasu stworzyłem kilka biznesów, wszystkie do dzisiaj przynosząmi dochód, przy którym nie muszę pracować, zostałem udziałowcem dwu spółek, dość dobrze rokujących na przyszłość posiadam kilkadziesiąt mieszkań na wynajem i kilka nieruchomości komercyjnych, w różnych konfiguracjach własności. Przez te dziesięć lat popełniłem wiele błędów, jednak to nie one są najważniejsze. Pochlebiam sobie, że udało mi się z błędów wyciągnąć lekcje dla siebie. To pozwoliło mi znaleźć siętu gdzie teraz jestem, mimo że nie jestem nikim szczególnym,a raczej nieszczególnym. Stałem kiedyś w banku mając w plecaku kilkadziesiąt tysięcyzłotych, czekałem w kolejce do kasy, aby wpłacić forsęna konto. Teraz już tak nie robię, bo niebezpiecznie. W tymczasie jakiś przedstawiciel banku podchodził do każdej czekającej osoby proponując kartę kredytową. Podszedł do mężczyzny przede mną i za mną, a mnie ominął!!! Nie wyglądałem wystarczająco poważnie!!! Już dawno nic nie zrobiło mi większej frajdy — agent banku nie zaproponował mi karty, którą zresztą dawno miałem, bo uznał, że nie warto rozmawiać z chłopaczkiem w krótkich spodnich i sandałkach, z plecaczkiem na ramieniu. Nie mogę powiedzieć, że jestem bogaty, nie mam też jeszczew pełni tzw. wolności finansowej, ale jeżeli nie nastąpi żadna katastrofa to w ciągu kilku lat ją uzyskam, bo wiem już jak to się robi. A wtedy wreszcie będę mógł: „robić nic, nic będę robić a robić nic to znaczy nic nie robić” jak śpiewała Kasia Klich i nie ma dla mnie żadnego znaczenia jaki wiek emerytalny określą nasi miłościwie nam panujący bo mnie on nie będzie dotyczył. Z tym „nic nie robieniem” to tak naprawdę ściema, jest wiele rzeczy, które można robić nie mając na głowie ośmiu godzin pracy dziennie. Na kartach tej książki opowiem o tym, co mnie w życiu spotkało, oczywiście bez zbędnego ekshibicjonizmu, akurat tyle ile mi się będzie chciało i prawie wszystko to będzie prawda. Nie jest to podręcznik, ani poradnik, więc nie szukajcie tu gotowych rozwiązań, które można żywcem przenieść do swojego życia. Jeżeli będziecie czegokolwiek szuk
Sklep: ksiegibarneja.pl
Cena:
35.00
PLN
Przejdź do sklepu